Jak to miło siedzieć w domu przed komputerem w kocach i słyszeć szum deszczu z zewnątrz. Jasieeeeeń. Taka już na całego. Smutna, szara, morka, chłodna. Dziękuję, dobranoc.
Ahh, miałam dziś magiczny trening. Jestem z siebie naprawdę dumna. Ja sama zauważam poprawę. Jestem chyba po prostu śmielsza w tym, co robię na boisku. W odbijaniu, przyjmowaniu... Nawet Trener to zauważył, pochwalił mnie. AA! PO RAZ PIERWSZY. xD W każdym bądź razie - powiedział, że widzi jak się przykładam. LIKE A BOSS. ^^ Muszę nauczyć się kroku do ataku, ale Trener i tak powiedział, że najpierw muszę opanować odbijanie dolnym i górnym sposobem i oczywiście serwy. Z tymi serwami mam problem. Bez nich nie ruszę, a za nic nie potrafię się ich nauczyć. Chyba ciężarki 1,5 kg pójdą w ten weekend w ruch. Problem tkwi jeszcze w mojej kostce. Straaaaasznie boli, nie wiem czemu. Tzn. wiem, krzywo stanęłam przy odbieraniu niskiej piłki. Ale nie spuchła, ani nic. Może to tylko jakiś nadciągnięty mięsień, mam nadzieję... Uh, jutro będę miała zakwasy, na 100%.
Ale przez ten trening jakaś dziwnie szczęśliwa jestem. Obolała bo obolała. Ale szczęśliwa, usatysfakcjonowana. Wreszcie! Już od dawna nie wróciłam z płaczem do domu, już od dawna nie chcę uciekać z treningów z krzykiem "aaa, dlaczego jestem taka beznadziejna!" To chyba dobry znak. Powinnam się wreszcie nauczyć tych gównianych serwów. Czekam do grudnia, jak do grudnia się nie nauczę, to popełniam samobójstwo.
Jutro pobudka o 6.50. Przez dziesięć minut będzie dochodzenie do siebie, a potem na kwalifikacje na 7.00. Jezu. Lubię GP Japonii, fajny tor. Ale WTF? Nie cierpię porannego wstawania, a oni mi każą...! Ugh. Ale cóż. Na treningach moim chłopakom szło naprawdę bardzo dobrze, więc... Nie nie nie, na nic nie liczę. Nie chcę się rozczarować. Pole zgarnie i tak Vettel. I o ile wkurza mnie, że w tym sezonie ciągle to on wygrywa, o tyle kocham jego blond włosy. Są tak mega zajebiste... *__*
A jutro oprócz wyścigu - PGE Skra Bełchatów vs. ZAKSA Kędzierzyn Koźle. Mmm, Bartek Kurek. Mmm, Marcin Możdżonek. Mmm, Michał Winiarski (mam nadzieję przynajmniej!). No.
WRESZCIE MEEEEECZ :D

