Ja pierniczę. No nie mogę. Jestem tak totalnie na maxa wkurzona, że zaraz się ugotuję. Nosi mnie. Kurrr... Jak można przerżnąć 1:3 z jakimś gównianym teamem, AZS Częstochowa??? No ja się pytam. Łoska. Bartman. I wielu innych. Nie. Nie. Nie można wygrać. Trzeba się bawić i skakać bez sensu do bloku, gdy w ogóle nie ma na to potrzeby. A Częstochowa? Phi! Czwarty set to jednym palcem rozegrali. Jestem tak wpieprzona... -.- Nie powiem, nastawiłam się. Na wygraną. Wiązałam z tymi chłopakami w czarno-pomarańczowych koszulkach nadzieję na udany wieczór. Ale nieeeeee, po co wygrywać? Przecież można przerżnąć i być pośmiewiskiem przez resztę sezonu! Bo przecież to "kandydaci na mistrza"! Jezzuuuuu.
Siedzę przed komputerem zdenerwowana z chęcią roztrzaskania wszystkiego. Ale słyszę co? "Viva La Vida" w Exce Rock. Open'er 2011 z Coldplay. Coś niesamowitego to musiało być. Nie potrafię zrozumieć, jak mogło mnie tam zabraknąć? Chris mówiący "Dziękuję!" - bezcenne. ... I ten charakterystyczny bit! I refren! Nath napisała mi wczoraj, że gdy słyszy tą piosenkę, to jej życie staje się jakby... lepsze? Piękniejsze? Pełniejsze? Coś w tym jest. Chociaż może to nie kwestia samej piosenki, a Christophera Anthony'ego Johna Martina? ♥
Cztery treningi za mną. Jezu. Aż sama sobie dziwię się, jak ja to wszystko przeżyłam! Jestem:
- poobijana
- zdemotywowana
- w czarnej dupie, jeśli chodzi o zagrywkę
- w czarnej dupie jeśli chodzi o przyjmowanie
- w czarnej dupie jeśli chodzi o cokolwiek.
Ale cóż. Postawiłam sobie za punkt honoru chodzić na te treningi, nauczyć się wreszcie grać. I się nauczę. Naprawdę. W końcu.
JEZUUUUUU! CHRIS MARTIN MÓWIĄCY "DZIĘKUJĘ" - JA NAPRAWDĘ UMIERAM. CZY MOGĘ ZA NIEGO WYJŚĆ? KOCHAMKOCHAMKOCHAM TEGO FACETA.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz