No, to mam czego chciałam. Jesień zimna, jesień smutna, jesień szara. Taka najlepsza na świecie, która jest tylko raz w roku, tylko przez 31 dni. Listopad, listopad witam. W Krakowie, niby gdzie indziej? Już smutno. Już w słuchawkach tylko Myslovitz i melancholijny głos Artura. Zajebioza. "Miłość w czasach popkultury" jako cały album jest świetny, kocham siedzieć w tramwaju, ignorując wszystkich dookoła i gapić się na ludzi na zewnątrz z Myslo w uszach. Magia.
Siatkóóóóóóóóóóóówkaaaaaaaaaaa! ;D Tak, moja faza ciągle trwa i ma się dobrze, mimo że zespół najwspanialszego siatkarza na świecie, ZB, nie gra najlepiej ostatnio. 1:3 z Kielcami (WTF?), 1:3 ze Skrą... Eh. Ale teraz Puchar Świata, więc przerwa, około 3-miesięczna. Wierzę, że po przerwie chłopaki wezmą się do roboty i pokażą na co ich stać. Bo ludzie znów w nich wątpią. Szczerze mówiąc, kibicuję im za względu na ZB i MK. Ale jednak kibicuję, a jak ja w coś się angażuję, to wszystko bardzo przeżywam. Taka wada. Lub zaleta. Zależy... W każdym bądź razie - naprawdę polubiłam tych chłopaków, każdego z osobna. I chcę patrzeć na ich zwycięstwa jak najczęściej. Nie podoba mi się niestałość tych wszystkich ludzi. Widzi się fajny skład - kibicujesz. Jesteś z nimi nie zależnie od wyniku meczu. A nie rzucasz ich i mówisz "Pieprzę to, jestem za Skrą, oni i tak zawsze wygrywają". Nie na tym to chyba polega!
Szkoła mnie przytłacza, nienawidzę tego miejsca, jest tam nudno i moja klasa jest do dupy. Im szybciej stamtąd wyjdę, tym lepiej, nie chcę już tam siedzieć. Ciągle mam jakieś sprawdziany, zadania domowe, pytania... oszaleję kiedyś. GTFO, everybody! Tumblr, siatkówka, F1 - to mnie ratuje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz